Zegar klimatyczny tyka

20-05-2021

Natura przez ostatni rok na chwilę odetchnęła. Zamknięte granice, wstrzymane loty, przestoje produkcyjne, największy spadek emisji dwutlenku węgla od 1900 roku. Po lockdownie szybko nadrobiliśmy ten czas. Emisje gazów cieplarnianych wzrosły. Wróciliśmy do starej normalności.

Co prawda tytuły wiadomości: „We Francji na krótkich trasach będziemy jeździć tylko pociągiem”, „Ameryka wstrzymuje budowę autostrad”, „Fasada odświeży budynek i pozwoli oszczędzić energię”, „W Norwegii domy z plastikowych odpadów” czy „Marszałkowska w Warszawie będzie cienistą aleją” pokazują, że zielone tematy na dobre zadomowiły się w przestrzeni publicznej, ale słowa od czynów zazwyczaj dzieli duży dystans.  

2,5

bln dolarów

Tyle ma kosztować amerykański program ograniczenia w ciągu dziewięciu lat emisji dwutlenku węgla o połowę w stosunku do 2005 roku. Dla porównania: zjednoczenie Niemiec kosztowało 1,5 biliona dolarów.

Tymczasem António Guterres, sekretarz generalny ONZ, omawiając pod koniec lutego br. najnowszy raport konwencji Narodów Zjednoczonych ds. zmian klimatu (UNFCCC), stwierdził, że 2021 rok musi być przełomowy, jeśli chodzi o przyszłość naszej planety. W raporcie oceniono, czy rządy państw postępują zgodnie z zobowiązaniami redukcji emisji gazów cieplarnianych podjętymi na szczycie klimatycznym w Paryżu w 2015 roku. Otóż –  nie postępują.   

– Raport okresowy UNFCCC jest czerwonym ostrzeżeniem dla naszej planety. Pokazuje, że rządy nie są nawet blisko poziomu ambicji potrzebnego do ograniczenia zmian klimatycznych do 1,5oC i osiągnięcia celów porozumienia paryskiego – powiedział Guterres. 

Sekretarz generalny ONZ podkreślił, że niezbędna jest dekada transformacji, której ludzie i cała planeta tak bardzo potrzebują. I dodał: – Rośnie globalna koalicja, która zobowiązała się do zerowej emisji netto do roku 2050. Obejmuje rządy, przedsiębiorstwa, inwestorów, miasta, regiony i społeczeństwo obywatelskie.

Uchodźcy klimatyczni

24,9 mln ludzi – według Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca – przesiedlono w 2019 roku z powodu gwałtownych zjawisk pogodowych. 17,2 mln uchodźców klimatycznych było w 2018 roku. Dane za cały 2020 rok nie są jeszcze dostępne; w pierwszej połowie roku doszło do 9,8 mln przesiedleń.
ONZ szacuje, że – jeśli nie zatrzymamy zmian klimatu – w 2100 roku na świecie mogą być nawet 2 mld uchodźców klimatycznych.

Porozumienie klimatyczne w Paryżu

Ponad pięć lat temu, 12 grudnia 2015 roku, w ramach porozumienia paryskiego, podpisano pierwszy w historii tak szeroki i uniwersalny dokument dotyczący kwestii klimatycznych. Porozumienie weszło w życie rok później, gdy ratyfikowało je 55 państw, które łącznie odpowiadają za 55 proc. emisji do atmosfery gazów cieplarnianych. Celem było ograniczenie wzrostu średniej temperatury powierzchni Ziemi znacznie poniżej 2oC, najlepiej mniej niż 1,5oC powyżej poziomu z epoki przedprzemysłowej (czyli XVIII wieku). Uzgodniono też osiągnięcie do 2050 roku neutralności klimatycznej poprzez redukcję do poziomu zera netto emisji gazów cieplarnianych powstających przy okazji działalności człowieka. Cel ten deklaruje coraz więcej krajów (w sumie ponad 121), miast, instytucji i przedsiębiorstw, m.in. Stany Zjednoczone, Japonia, Unia Europejska, Wielka Brytania, Chiny (do 2060 roku), Microsoft, europejskie porty lotnicze czy polscy producenci ciepła systemowego (akcja „20 stopni dla klimatu”). Piątą rocznicę porozumienia w grudniu 2020 roku Rada Europejska uhonorowała zwiększeniem celu ograniczenia emisji gazów cieplarnianych do 2030 roku do „co najmniej 55 proc.”, pojawiło się też wiele okolicznościowych podsumowań. Jaki jest bilans paryskiego porozumienia klimatycznego?

Według raportu SYSTEMIQ przyczyniło się ono do przyspieszenia realizacji tzw. zielonych inwestycji, niskoemisyjnych rozwiązań i technologii we wszystkich sektorach gospodarki. W ciągu najbliższej dekady przełoży się to na stworzenie 35 mln miejsc pracy.  

Spadły znacznie koszty energii słonecznej i wiatrowej, które na wielu rynkach są już bardziej rentowne niż paliwa kopalne. W 2014 roku Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) prognozowała, że średnie ceny energii słonecznej osiągną 0,05 USD/kWh do 2050 roku, a zajęło to tylko 6 lat. 

Trwają prace m.in. nad rozwojem samolotów elektrycznych, komercyjne loty elektryczne mają być uruchomione w połowie najbliższej dekady. Prowadzone są też pilotażowe projekty niskoemisyjnej produkcji stali i cementu, m.in. w Chinach, Szwecji, Szwajcarii, Holandii.

Z kolei autorzy innego rocznicowego raportu –  niemieckie stowarzyszenie Urgewald i 18 organizacji pozarządowych –  wymieniają 12 inwestycji, finansowanych przez wielkie światowe banki, m.in. wydobycie gazu ziemnego w Mozambiku, nowe projekty elektrowni węglowych w Chinach, rozbudowę infrastruktury węglowej na Filipinach czy wydobycie ropy i gazu na morzach wokół Norwegii i Wielkiej Brytanii, których realizacja przyczynia się do znacznego zmniejszenia dostępnego dla ludzkości tzw. budżetu węglowego, czyli  ilości dwutlenku węgla, którą możemy wprowadzić do atmosfery, aby nie dopuścić do wzrostu temperatury powyżej określonego poziomu. 

Średnia temperatura globalna na Ziemi cały czas rośnie. Naukowcy są zgodni, że obecnie jest o 1oC wyższa od poziomu przedindustrialnego. Szacują, że jeśli emisje gazów cieplarnianych nie zostaną szybko zredukowane, to różnica ta przekroczy 1,5oC już w 2040 roku, 2oC w 2065 roku i 4oC w 2100 roku. Kluczowa konkluzja raportu Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) głosi, że aby powstrzymać katastrofę klimatyczną musimy zahamować wzrost na poziomie 1,5oC. 66-procentową szansę osiągnięcia tego celu daje tylko redukcja do 2030 roku światowych emisji gazów cieplarnianych o ponad połowę. 

– Musimy działać teraz, jeśli chcemy nadal swobodnie oddychać tak w sensie przenośnym, jak i całkiem dosłownym – zaapelował na zwołanym przez siebie wirtualnym szczycie w kwietniu br. nowy prezydent USA Joe Biden.

Stany Zjednoczone, które pod rządami Donalda Trumpa bojkotowały walkę ze zmianami klimatu, teraz chcą odzyskać pozycję lidera. Joe Biden zadeklarował, że do 2030 roku emisja dwutlenku węgla w USA zostanie zredukowana o 50 proc. wobec 2005 roku. 

1-12 listopada br. ma się odbyć konferencja klimatyczna ONZ w Glasgow (COP26). Organizatorzy spodziewają się około 30 tys. delegatów – polityków, w tym kilkudziesięciu przywódców państw, działaczy organizacji ekologicznych, dziennikarzy. 

– Tegoroczny szczyt klimatyczny ONZ to ostatnia nadzieja dla świata na rozwiązanie kryzysu środowiskowego – oznajmił w marcu br. w Brukseli John Kerry, wysłannik prezydenta USA ds. zmian klimatu, podczas rozmowy z Fransem Timmermansem, wiceprzewodniczącym KE. 

Oczekuje się, że podczas COP26 państwa potwierdzą i wzmocnią swoje zobowiązania złożone w ramach paryskiego porozumienia.

Zmiany klimatyczne niepokoją lekarzy

Wszyscy to wiemy: zmiana klimatu ma istotny wpływ na nasze zdrowie.  Sytuację z perspektywy Polski opisuje raport  Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego (PZH). 

Wiele miejsca poświęcono w nim falom upałów, które stanowią poważne obciążenie dla organizmu, szczególnie osób z chorobami przewlekłymi. W latach 1999-2017 zaobserwowano w Polsce istotny wzrost liczby dni z temperaturą maksymalną powyżej 30oC oraz tzw. tropikalnych nocy, kiedy temperatura nie spada poniżej 20oC. Skutek: wzrost umieralności w trakcie fal upałów, szczególnie wysoki wśród mężczyzn i osób powyżej 65 lat. Wzrost nasłonecznienia spowodował także większą liczbę nowotworów złośliwych skóry, w tym czerniaka. Więcej osób zapada na choroby układu oddechowego i sercowo-naczyniowego. Rosnące temperatury wody odpowiadają również za zakwit glonów i rozwój mikroorganizmów wywołujących m.in. ostre zapalenie płuc czy choroby układu pokarmowego. Ocieplenie powoduje też zmiany rozmieszczenia geograficznego obcych nam gatunków kleszczy czy komarów. 

Uruchomiony 22 kwietnia br. w Krakowie zegar klimatyczny będzie odmierzał czas i ilość dwutlenku węgla przez cały czas Krakowskiego Panelu Klimatycznego, aż do 22 sierpnia, kiedy to zakończy się festiwal filmowy BNP Paribas Green Film Festival. Fot. materiały prasowe
Siedem lat do godziny zero

W samo południe w Dzień Ziemi zaczął w Krakowie działać zegar klimatyczny, który pokazuje, ile czasu upłynie do momentu, gdy średnia temperatura na Ziemi wzrośnie o 1,5oC. Nastąpi to za niecałe siedem lat! Na zegarze możemy też odczytać ilość dwutlenku węgla, która pozostała do wyemitowania do godziny zero.

– Zachęcamy wszystkich do podejmowania wspólnego wysiłku na rzecz ochrony środowiska, które pozwoli nam zachować Ziemię dla przyszłych pokoleń. Jesteśmy im to winni. A zegar tyka – przestrzegał wiceprezydent Krakowa Andrzej Kulig w czasie uruchomienia zegara.  

Krakowski zegar klimatyczny nawiązuje do tego najsłynniejszego, zainstalowanego we wrześniu 2020 roku przez Gana Golana i Andrew Boyda na Manhattanie w Nowym Jorku, i opatrzonego wymownym komentarzem: The Earth has a deadline (Czas dla Ziemi dobiega końca). Szacunki dotyczące godziny zero pochodzą z danych Instytutu Badawczego Mercator ds. Globalnych Zmian Klimatu w Berlinie. 

Jeśli emisja gazów cieplarnianych będzie utrzymywać się na obecnym poziomie, to kiedy zegar klimatyczny się wyzeruje, klimat stanie się niesprzyjający dla wielu ekosystemów, w tym także dla człowieka.

W różnych miejscach na Ziemi występować będą silne upały (rekordowe temperatury odnotowano także rok temu) lub ulewne deszcze, susze i powodzie, wymierać będzie coraz więcej gatunków roślin i zwierząt, a topnienie pokrywy lodowej doprowadzi do podwyższenia poziomu mórz i zalania terenów zamieszkanych przez setki milionów ludzi. Podnoszący się poziom Bałtyku zagrozi także polskiemu wybrzeżu. Zegar klimatyczny pokazuje, że każda sekunda przybliża nas do tego groźnego momentu. Nie mamy czasu do stracenia – zacznijmy działać już dziś! Zobaczcie, co każdy z nas może zrobić dla Ziemi.

Ciepło jak w miejskiej dżungli

23-04-2021

W mieście temperatura powietrza jest wyższa niż na przedmieściach czy terenach podmiejskich. Różnica temperatur największa bywa w nocy, dochodzi do nawet kilkunastu stopni

Wielkomiejska zabudowa oddziałuje na okolice, tworząc specyficzny mikroklimat – o mniejszej wilgotności, wyższej temperaturze i większym zanieczyszczeniu. Miejska wyspa ciepła to zjawisko znane od stuleci.

Czytaj dalej