Arktyka spływa do morza

26-10-2020

Powierzchnia lodowa Arktyki nieustannie się kurczy. Dziś zajmuje tylko 50 proc. powierzchni, która była pokryta lodem w latach 80. XX wieku. Naukowcy ostrzegają: jeśli nie powstrzymamy zmian klimatu, już wkrótce w Oceanie Arktycznym może latem zabraknąć lodu morskiego.

Na dalekiej północy żyje dziś około 25 tys. niedźwiedzi polarnych

Biegun północny jest – jeszcze – pokryty lodem przez cały rok. Latem powierzchnia lodu morskiego maleje, a zimą rośnie. W tym roku w lipcu w Arktyce średnie temperatury osiągnęły rekordowe poziomy z lipca 2016 roku, przekraczając normy o 4–6 stopni.  Lód pokrywający Ocean Arktyczny osiągnął w lipcu najniższy poziom od 42 lat, odkąd są prowadzone badania satelitarne. Z powodu topnienia pokrywy lodowej miesiąc wcześniej niż zwykle została otwarta Północna Droga Morska (zwana też Przejściem Północno-Wschodnim), łącząca Morze Barentsa z Morzem Beringa.

O rekordowych temperaturach w 2020 roku pisaliśmy w artykule Ciepło, gorąco, upał.

Pokrywa lodowa ma maksymalną powierzchnię pod koniec zimy, na przełomie lutego i marca. Średnio jest to około 15 mln km kw. Dla porównania: powierzchnia Europy to około 10 mln km kw. Najmniej lodu jest pod koniec lata – w połowie września. Zajmuje wtedy około 6 mln km kw. powierzchni. Od lat 80. mniejszą pokrywę niż w tym roku zaobserwowano tylko we wrześniu 2012 roku.

13

proc.

lodu morskiego na półkuli północnej topnieje co dekadę

Lód morski zaczyna się budować pod koniec września, gdy dni są krótsze i chłodniejsze. Z powodu globalnego ocieplenia w ciągu ostatnich trzynastu lat arktyczny lód osiągał coraz mniejszy zasięg w porównaniu ze średnią z lat 1981–2010, a rok 2020 może być rekordowy.

Październik w tym roku nie napawa optymizmem. Nad prawie całym Oceanem Arktycznym temperatury przewyższają średnią o 4–7oC. Mimo że teraz przypada szczyt prędkości zamarzania powierzchni oceanu, to nadal ogromna przestrzeń – od Morza Barentsa, przez Morze Łaptiewów, po Morze Czukockie – pozbawiona jest lodu. Do 20 października średnie tempo zamarzania wyniosło dziennie 52,3 tys. km kw. – 43 proc. mniej od średniej z lat 1981–2010. 

Przyczyna i skutek

Powodem topnienia pokrywy lodowej jest coraz większe stężenie gazów cieplarnianych, w tym dwutlenku węgla. Tak wysokie jak dziś występowało tylko w pliocenie, 3 mln lat temu. Efektem są zmiany arktycznego klimatu i ekosystemu.

Daleka północ ociepla się dwu-trzykrotnie szybciej niż reszta świata. Od lat 80. XX wieku niepokojąco spada ilość wieloletniego lodu na Oceanie Arktycznym. Kiedyś stanowił 20 proc., dziś – 3 proc. Lód jednoroczny pokrywał połowę powierzchni, dziś – 70 proc. Lód morski będzie więc topniał coraz szybciej, odsłaniając coraz większe obszary oceanu i przyspieszając ocieplenie.  

Naukowcy z grupy badawczej „Lód morski w systemie Ziemi” z Instytutu Meteorologii im. Maxa Plancka w Hamburgu przeanalizowali 40 różnych modeli klimatu, aby przewidzieć ewolucję pokrywy lodowej Arktyki. Jeśli nie uda się zdecydowanie ograniczyć emisji dwutlenku węgla, Ocean Arktyczny będzie pozbawiony lodu przez większość letnich sezonów, nawet już przed 2050 rokiem. 

Względna anomalia zasięgu lodu morskiego jako procent średniej z lat 1981-2010. Zasięg lodu morskiego w lipcu 2020 roku był najniższy w historii pomiarów
Nieproszeni goście

Ocieplenie w Arktyce i coraz mniejszy zasięg lodu morskiego wpływają na cały ekosystem. Naukowcy z amerykańskiej Narodowej Agencji Badania Oceanu i Atmosfery (NOAA) ostrzegają, że gatunki ryb atlantyckich coraz śmielej kolonizują Morze Barentsa i Morze Grenlandzkie, wypychając gatunki arktyczne. Morsom, niedźwiedziom i fokom brakuje lodu morskiego, coraz częściej muszą polować, odpoczywać i rozmnażać się na lądzie.

Na dalekiej północy żyje dziś około 25 tys. niedźwiedzi polarnych. Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) ostrzega, że do połowy wieku populacja niedźwiedzi polarnych może się zmniejszyć o 30 proc., a niektórzy naukowcy (np. z Polar Bears International) alarmują, że mogą one całkowicie wyginąć do 2100 roku!

Co Arktyka ma do Polski

Arktyka jest kuźnią klimatu dla półkuli północnej. Lód morski pokrywający Ocean Arktyczny uniemożliwia energii słonecznej podgrzewanie oceanu, bo odbija prawie całe światło, jak lustro. Jeśli lód topnieje, ocean pochłania gigantyczne ilości ciepła. Im woda jest cieplejsza, tym lód staje się cieńszy. Do wnętrza Oceanu Arktycznego dostaje się wtedy ciepła woda Atlantyku, a to powoduje podwyższenie temperatury powietrza. W konsekwencji zmieniają się układy cyrkulacyjne oceanu i prądy morskie. Powietrze arktyczne nie jest już tak chłodne, zmienia się więc rozkład układów barycznych (ciśnienia atmosferycznego) i np. do Europy, także do Polski, napływają ciepłe masy powietrza z południa.

Kiedy topnieje w Arktyce morska kra, lądolody i lodowce woda roztopowa trafia do oceanu. Podnosi się więc jego poziom, jak również poziom Bałtyku.

Badacze prognozują, że do końca XXI wieku średni globalny poziom morza, w tym Morza Bałtyckiego, podniesie się o kilkadziesiąt centymetrów, fale sztormowe wedrą się w głąb lądu i podtopią nisko położone obszary.

Topnienie Arktyki naprawdę wpływa na każdy zakątek świata.

Ciepło, gorąco, upał

14-08-2020

Globalne ocieplenie nie spowalnia. Z roku na rok bijemy kolejne rekordy temperatur. Według naukowców, w tym roku też nie będzie inaczej.

Globalne ocieplenie nie spowalnia. Z roku na rok bijemy kolejne rekordy temperatur. Według naukowców, w tym roku też nie będzie inaczej.

Czytaj dalej