Polska nam wysycha

26-06-2021

Znajdujemy się na jednym z ostatnich miejsc w Europie pod względem zasobów wodnych. Na jednego mieszkańca Polski przypada trzy razy mniej wody niż w innych krajach.

Musimy odbetonować nasze miasta, by zatrzymywać deszcz w miejscu opadów. Pomogą nam w tym m.in. kwietne łąki zamiast trawników, zielone dachy i ściany, deszczowe ogrody i przepuszczalne chodniki.

Szczególnie narażone na wysychanie są centrum i ściana zachodnia – północna część Dolnego Śląska, Lubuskie, Zachodniopomorskie i Wielkopolska. Rozwój suszy można śledzić na bieżąco w serwisie IMGW-PIB.

Śnieg cenny jak złoto

Przez nasilające się zmiany klimatu grozi nam stepowienie kraju. Jedną z przyczyn suszy są zimy bez śniegu, bo to jego topnienie było na wiosnę głównym źródłem zasilania w wodę gleby i rzek.

1600

m sześc.

Tyle wody rocznie przypada na osobę w Polsce. W czasie suszy – 1000 m sześc.

W latach 1951–1981 było sześć susz (średnio co pięć lat), w latach 1982–2011 aż 18 (średnio co dwa lata), a od 2013 roku suszę mamy praktycznie każdego roku. W 2020 roku po raz pierwszy susza wystąpiła już wiosną. W wyniku intensywnego parowania obniżały się i tak niskie stany wód powierzchniowych. Deficyt wody szczególnie był widoczny na terenach bagiennych. 

W tym roku po mokrej jesieni i wyjątkowo śnieżnej zimie, deszczowym przedwiośniu i intensywnych opadach w maju i czerwcu, według IMGW, widać znaczną poprawę wilgotności gleby w przypowierzchniowej warstwie. Zawdzięczamy to też niskim temperaturom w kwietniu i maju – nie sprzyjały parowaniu, więc topiący się śnieg i deszcz mogły wsiąkać w ziemię. 

WWF Polska ostrzega jednak, że: „Nawet obfite majowe opady nie poprawią stanu hydrologicznego Polski. Skutki suszy odczuje każdy Polak, bo przed zmianą klimatu deszcz nas nie uratuje”. Zwraca też uwagę, że to nie spadek ilości opadów jest przyczyną suszy, ale coraz wyższa temperatura powietrza – w ciągu stu lat średnia roczna temperatura w Polsce wzrosła z 7,5oC do ok. 10oC. Ostatni rok był najcieplejszy w całej historii pomiarów! Gdy wzrasta temperatura, a nie zmienia się ilość opadów, wilgotność powietrza spada, a im niższa wilgotność, tym woda szybciej paruje. Wysusza się wtedy gleba, obniża poziom wód gruntowych, wysychają rzeki i mokradła. I mamy suszę.   

Chrońmy mokradła

Eksperci z zespołu doradczego do spraw kryzysu klimatycznego przy prezesie PAN podkreślają: „Naturalne rzeki i doliny rzeczne, obszary zalesione, wilgotne łąki i mokradła skutecznie zatrzymują wodę i są istotnym narzędziem łagodzenia suszy rolniczej i hydrologicznej oraz zmniejszania ryzyka powodzi”. 

Cztery fazy suszy

Susza atmosferyczna występuje, gdy na danym terenie długo nie pada (w stosunku do średniej).
Susza rolnicza (glebowa) jest konsekwencją suszy atmosferycznej. Rośliny nie mają warunków do rozwoju – plony będą mniejsze.
Susza hydrologiczna to obniżenie przepływu wody w rzekach poniżej średniej na przestrzeni lat.
Susza hydrogeologiczna jest następstwem przedłużającej się suszy hydrologicznej: poziom wód gruntowych się obniża, pogarsza się ich jakość, wysychają studnie. Jej skutki są długotrwałe – wyschnięte studnie nie napełniają się tak szybko jak rzeki i strumienie.

Mokradła i torfowiska stanowią rezerwuar wody słodkiej, której nam w Polsce brakuje. Zajmują około 14 proc. powierzchni kraju. Odgrywają istotną rolę w regulacji klimatu ze względu na udział w cyklach obiegu wody i dwutlenku węgla. Występują głównie w dolinach Biebrzy, Noteci i Warty. Najsłynniejszym torfowiskiem jest Dolina Rospudy. 

Kiedyś mokradła były powszechne, czego ślady odnajdujemy w nazwach miejscowości, np. rzeka Barycz (od bara – błoto), miejscowości: Kopanki (rowy odwadniające), Kalisz (kał – błoto), Pałuki (nizina zarośnięta trawą), Bielsk, Bielawa (biel, bielawa – podmokłe łąki z nisko snującymi się mgłami), Ostrołęka (łęg – podmokła łąka) czy Olędry (osadnicy z Niderlandów, sprowadzeni do osuszania terenu).  Światowy Dzień Mokradeł obchodzimy 2 lutego. Natomiast 17 czerwca przypada Dzień Walki z Pustynnieniem i Suszą, który w tym roku był poświęcony przekształcaniu terenów zdegradowanych.

Remedium na suszę: duża i mała retencja

Przechwytywanie wody, kiedy jest jej nadmiar i oddawanie, kiedy panuje susza, przede wszystkim w postaci retencji naturalnej i małej (przydomowej), jest lekarstwem na pustynnienie Polski. Musimy zacząć od uwzględniania w planowaniu urbanistycznym terenów zielonych połączonych z retencją wód opadowych. 

– Wobec coraz częściej występujących okresów suszy i zmniejszających się zasobów wodnych, racjonalne wykorzystanie wody opadowej jest nie ekotrendem, ale po prostu koniecznością – podkreśla Sylwia Molewska z Manifestu Klimatycznego. I dodaje: – Musimy odbetonować nasze miasta i osiedla i zatrzymywać deszcz w miejscu opadów, opóźniać odpływ wód opadowych do rzek i wykorzystywać ich nadmiar, dzięki gromadzeniu w zbiornikach przydomowych lub oczkach wodnych.

Mapa retencji.
Stwórzmy ją razem!

Policzmy, ile już gromadzimy wody opadowej. W skali kraju rozwój retencji przydomowej może przynieść wymierne efekty.
Manifest Klimatyczny tworzy tzw. mapę retencji – każdy może tu zamieścić informacje o zbiorniku, oczku wodnym czy innym sposobie retencji, która nie powstaje przez przegradzanie rzek i strumieni.

Na szczęście coraz więcej z nas rozumie i tworzy takie rozwiązania w swoich domach, firmach, miejscowościach. 

Nowoczesne, zrównoważone miasto powinno być jak gąbka – łagodzić zarówno skutki suszy, jak i nawalnych deszczy. W stworzeniu miasta gąbki (ang. sponge city) pomogą takie rozwiązania,  jak np. zmniejszające ryzyko powodzi zbiorniki retencyjne, kwietne łąki zamiast trawników, parki, nawet najmniejsze, chłodzące i wyciszające zielone dachy i ogrody wertykalne, zatrzymujące wodę w gruncie przepuszczalne chodniki i deszczowe ogrody. Program budowy 250 miast gąbek ogłosili Chińczycy.

W Polsce idea miast gąbek zdobywa coraz większą popularność. W Poznaniu np. na osiedlu Stare Miasto trwa rewitalizacja podwórek. Mieszkańcy zakładają kwiatowo-warzywne rabatki, a nawet niewielkie łąki. Każde zrewitalizowane podwórko ma zbiornik retencyjny na deszczówkę do podlewania roślin. Podobnie dzieje się na Winogradach, gdzie powstają kwietne łąki, miejsca parkingowe o przepuszczalnej powierzchni i zbiornik retencyjny. Uczniowie zaś szkoły na Piątkowie w konkursie charytatywnym Aquanetu wygrali przyszkolny ogród deszczowy. To pierwszy taki edukacyjny wodny projekt w mieście.  

Wodę w gruncie zatrzymują muldy chłonne, porośnięte roślinnością zagłębienia terenu, oraz deszczowe ogrody – dzięki nim mniejsze ilości deszczówki spływają z powierzchni nieprzepuszczalnych, takich jak dachy, chodniki i ulice do kanalizacji. Ogród chłonie wodę (nawet do 40 proc. więcej niż trawnik), a potem stopniowo oddaje do ekosystemu. Rosnące w nim rośliny hydrofitowe, odporne na okresowe zalewanie lub przesuszenie, dodatkowo przechwytują i zatrzymują zanieczyszczenia zawarte w deszczówce. Deszczowe ogrody założyli, a następnie wrzucili o tym do sieci instruktażowe filmy, mieszkańcy podpoznańskiego Suchego Lasu.

Zagospodarowując deszczówkę, odnosimy konkretne korzyści: oszczędzamy wodę z innych źródeł, obniżamy rachunki za wodę i mamy zabezpieczenie na czas suszy czy awarii sieci.  Woda opadowa z powodu zanieczyszczeń do picia się nie nadaje, ale można ją wykorzystać do: prania, sprzątania, mycia pojazdów, spłukiwania toalet, podlewania rabat i trawników (rośliny ją lubią, więc lepiej rosną), celów przeciwpożarowych. 

Zasoby wody pitnej są ograniczone, dlatego każdy z nas powinien wprowadzić w życie hasło: „oszczędzaj wodę”. Kontrolowanie swojego śladu wodnego staje się dziś koniecznością.
Program Moja woda

Na zakup, montaż, budowę oraz uruchomienie instalacji umożliwiających zbieranie, retencjonowanie i wykorzystywanie wód opadowych lub roztopowych można uzyskać dofinansowanie. Do małej retencji na działce może służyć także oczko wodne, rabata deszczowa czy łąka kwietna. 

Ogłoszony na lata 2020–2024 program Moja woda jest skierowany do (współ)właścicieli jednorodzinnych budynków mieszkalnych. Wysokość dotacji: do 5 tys. zł. Tegoroczna, druga już, odsłona programu zakończyła się 10 czerwca – złożono ponad 130 tys. wniosków.

Również miasta dofinansowują retencję. W Łodzi i Poznaniu już zamknięto nabór wniosków, ale nadal są przyjmowane np. w Gdańsku. Do 31 grudnia br. o dotację mogą wystąpić osoby prywatne – mają szansę na 4 tys. zł, oraz wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe – nawet na 10 tys. zł. W Gdyni o dofinansowanie w wysokości 10 tys. zł mogą się ubiegać osoby fizyczne, spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe oraz przedsiębiorcy. Dotacje do retencji są także w Sopocie: 1 tys. zł dla budynków jednorodzinnych i 5 tys. zł dla wielorodzinnych.

Specustawa pomoże w walce z suszą?

W połowie sierpnia ubiegłego roku rząd ogłosił projekt ustawy o inwestycjach w zakresie przeciwdziałania skutkom suszy, która – jak powiedział minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk – ma uprościć procedury, w tym uzyskiwanie pozwoleń na budowę zbiorników retencyjnych. 

W projekcie zapisano m.in., że powierzchnia biologicznie czynna powinna zajmować przynajmniej 30 proc. ogólnej powierzchni każdej działki, w tym 15 proc. stanowić musi gleba; właściciel działki ma obowiązek zagospodarowania wody opadowej i roztopowej na własnym gruncie, a także prawo do swobodnego korzystania z wód stanowiących jego własność, w tym wód podziemnych na jego terenie. 

Specustawa suszowa ma co najmniej rok opóźnienia – obecnie zakładany termin przyjęcia przez rząd projektu to trzeci lub czwarty kwartał 2021 roku.

Zegar klimatyczny tyka

20-05-2021

W Dzień Ziemi w Krakowie zaczął działać zegar klimatyczny, który pokazuje, ile czasu upłynie do momentu, gdy średnia temperatura na Ziemi wzrośnie o groźne dla nas 1,5oC. Czy uda nam się zatrzymać to odliczanie?

Natura przez ostatni rok na chwilę odetchnęła. Zamknięte granice, wstrzymane loty, przestoje produkcyjne, największy spadek emisji dwutlenku węgla od 1900 roku. Po lockdownie szybko nadrobiliśmy ten czas. Emisje gazów cieplarnianych wzrosły. Wróciliśmy do starej normalności.

Czytaj dalej