Zanurz się w lesie

16-07-2026

Las nie rozprasza, nie wyświetla powiadomień, nie mierzy naszej wydajności. Po prostu jest. Może właśnie dlatego coraz więcej ludzi szuka w nim tego, czego coraz trudniej doświadczyć gdzie indziej – ciszy, skupienia i spokoju.

Zanurz się w lesie
Las działa dyskretnie. Raczej wycisza, niż pobudza. Nie zmusza organizmu do wysiłku – przeciwnie, pozwala wrócić do stanu naturalnej równowagi. Dla osiągnięcia pierwszych korzyści terapeutycznych wystarczą już dwie godziny spędzone w przestrzeni leśnej lub miejskim parku w ciągu miesiąca (!)

Człowiek w środowisku zurbanizowanym żyje od niespełna 200 lat. Z perspektywy ewolucyjnej nasze organizmy wciąż są biologicznie przystosowane do bliskiego kontaktu z dziką przyrodą. Dzisiejszy postęp cywilizacyjny – wielogodzinna praca statyczna, ciągłe bombardowanie siatkówki oka jasnym promieniowaniem monitorów, przebywanie w wyjałowionym powietrzu pomieszczeń – wywołuje przewlekły stres i zmęczenie psychiczne. 

To paradoks naszych czasów. Nigdy wcześniej nie dysponowaliśmy tak zaawansowanymi technologiami poprawiającymi komfort życia. Projektujemy budynki niemal bezemisyjne, rozwijamy inteligentne sieci energetyczne, inwestujemy w odnawialne źródła energii i projektujemy miasta odporne na skutki zmian klimatu. Jednocześnie coraz częściej odkrywamy, że człowiek pozostaje organizmem biologicznym, którego potrzeby nie zmieniły się tak bardzo, jak otaczający go świat. Nadal potrzebujemy światła dziennego, rytmu natury, kontaktu z zielenią i miejsc, w których układ nerwowy może choć na chwilę przestać pozostawać w ciągłej gotowości. Potrzebujemy lasu!

Shinrin znaczy las

Przypomnieli nam o tym Japończycy. W kulturze shintō las znaczy więcej niż zbiorowisko drzew, a góry, źródła i stare drzewa są miejscami szczególnymi – przestrzenią współistnienia człowieka i natury, a nie jej podporządkowania. Japończycy przez stulecia budowali domy z drewna, komponowali ogrody tak, by podkreślały zmienność pór roku, a w poezji haiku potrafili zamknąć cały wszechświat w obrazie spadającego liścia czy dźwięku płynącej wody. Natura nie była tylko tłem, ale uczestniczyła w codzienności.

To właśnie w Japonii narodziło się zjawisko „kąpieli leśnych” (shinrin-yoku). Wbrew temu, co sugeruje nazwa, nie chodzi o aktywność fizyczną ani formę rekreacji. Kiedy w 1982 roku japońska Agencja Leśnictwa po raz pierwszy użyła terminu shinrin-yoku, nie proponowała nowej mody na zdrowy styl życia, lecz odpowiedź na społeczne koszty życia w nieustannym pośpiechu – wzrost liczby chorób cywilizacyjnych, przewlekły stres i wypalenie zawodowe. Szybko stwierdzono, że pobyt w środowisku leśnym może regulować ciśnienie tętnicze, poprawiać jakość snu, obniżać poziom hormonów stresu i wspierać aktywność komórek, które są ważnym elementem układu odpornościowego. 

Jednym z pionierów tych badań był profesor Qing Li z Nippon Medical School w Tokio. To on zwrócił uwagę na rolę fitoncydów – naturalnych związków lotnych wydzielanych przez drzewa, które chronią je przed bakteriami, grzybami i owadami. Wdychane przez człowieka wpływają stymulująco na aktywność układu odpornościowego. 

15

proc.

o tyle wydłuża się średnia długość snu po dwugodzinnym spacerze leśnym, przy jednoczesnej poprawie jego jakości

Jak zacząć leśne kąpiele

Wdrożenie shinrin-yoku do codziennego harmonogramu nie wymaga zaawansowanych przygotowań. Japońscy badacze zalecają spacer w tempie około 1–2 km na godzinę w drzewostanie o wysokości powyżej 5 metrów i pasie leśnym o szerokości minimum 20 metrów. Kluczem jest wyłączenie urządzeń cyfrowych i świadoma redukcja tempa życia. 

Dla osiągnięcia pierwszych korzyści terapeutycznych wystarczą już dwie godziny spędzone w przestrzeni leśnej lub miejskim parku w ciągu miesiąca (!). Las działa dyskretnie. Raczej wycisza, niż pobudza. Nie zmusza organizmu do wysiłku – przeciwnie, pozwala wrócić do stanu naturalnej równowagi. To właśnie odróżnia kąpiel leśną od zwykłego spaceru.

Spacer ma zwykle cel. Idziemy przed siebie, żeby się dotlenić, zrobić określoną liczbę kroków, dojść do polany albo zdobyć szczyt. W lesie zachowujemy się często tak samo jak w mieście – sprawdzamy telefon, rozmawiamy, planujemy kolejne zadania, przyspieszamy kroku.

Podczas shinrin-yoku cel znika. Nie liczy się dystans. Nie liczy się tempo. Nie liczy się nawet to, dokąd dojdziemy. Liczy się jakość obecności.

Dlatego osoby prowadzące sesje terapii leśnej często proszą uczestników o rzeczy zaskakująco proste. Aby przez chwilę zatrzymali się przy jednym drzewie. Zauważyli fakturę kory. Posłuchali, jak zmienia się dźwięk wiatru na różnych wysokościach. Spróbowali rozpoznać zapach wilgotnej ziemi po deszczu albo ciepłej sosnowej żywicy w słoneczne popołudnie. Nie są to ćwiczenia medytacyjne ani psychologiczne. To raczej próba przywrócenia zmysłom uważności, którą na co dzień skutecznie zagłusza nadmiar bodźców.

Japończycy celebrują taki sposób bycia w świecie – nie polega on na robieniu więcej, lecz na głębszym przeżywaniu tego, co już się wydarza. To subtelna różnica, ale właśnie ona odróżnia filozofię shinrin-yoku od zachodniej potrzeby nieustannej produktywności.

Być może dlatego zdarza się, że na początku uczestnicy kąpieli leśnych odczuwają… zniecierpliwienie. Organizm przyzwyczajony do ciągłego odbierania informacji domaga się kolejnych bodźców. Dopiero po kilkunastu lub kilkudziesięciu minutach tempo myśli zaczyna zwalniać. Las niczego nie narzuca. To my potrzebujemy czasu. 

Kąpiele leśne zdobyły popularność na świecie – stały się elementem programów zdrowia publicznego, inspiracją dla urbanistów i projektantów przestrzeni, przedmiotem badań medycznych. Coraz częściej mówi się nie tylko o znaczeniu lasów, ale również o parkach, zielonych korytarzach i zadrzewieniach jako części infrastruktury wspierającej zdrowie mieszkańców.

Gdzie w Polsce można zażywać kąpieli leśnych w duchu shinrin-yoku? Dwukilometrowa ścieżka edukacyjna powstała w Puszczy Bukowej (Nadleśnictwo Gryfino). Pierwszą certyfikowaną trasą na Pomorzu wspierającą profilaktykę zdrowotną jest Ścieżka w Krainie Buka (Park Krajobrazowy Wysoczyzny Elbląskiej), stworzona we współpracy z Polskim Towarzystwem Kąpieli Leśnych i Terapii Leśnej. W Białymstoku uruchomiono Centrum Terapii Las, łączące medycynę lasu z psychiatrią. Na specjalne terapeutyczne spacery można się także wybrać do Puszczy Białowieskiej.

Po co człowiekowi drzewa

Przez dziesięciolecia rozwój utożsamialiśmy z oddalaniem się od natury. Im nowocześniejsze stawały się miasta, tym mniej miejsca pozostawiano temu, co rosło spontanicznie. Zieleń miała przede wszystkim zdobić. Dziś wraca w zupełnie nowej roli. Staje się elementem odporności miast na zmiany klimatu, narzędziem poprawy mikroklimatu i jakości powietrza, ale także – co jeszcze kilkanaście lat temu brzmiałoby zaskakująco – jednym z czynników wpływających na zdrowie publiczne.

Naukowcy próbują opisać to zjawisko językiem biologii. Podczas spokojnego przebywania w środowisku leśnym zmniejsza się aktywność współczulnego układu nerwowego odpowiedzialnego za reakcję „walcz albo uciekaj”, a większą rolę zaczyna odgrywać układ przywspółczulny, związany z regeneracją organizmu. Obniża się poziom kortyzolu, zwalnia tętno, stabilizuje ciśnienie tętnicze. 

Analizy przeprowadzone w Lipsku wykazały bezpośrednią korelację: w dzielnicach o większej gęstości drzew przyulicznych lekarze rzadziej przepisywali mieszkańcom leki przeciwdepresyjne. Z kolei badania University of Illinois w Chicago dowiodły, że obecność zorganizowanej zieleni wokół budynków mieszkalnych wzmacnia więzi sąsiedzkie, buduje poczucie przynależności, a także statystycznie obniża poziom agresji domowej i ryzyko przestępczości ulicznej. Inwestowanie w zieleń i utrzymanie wysokiej bioróżnorodności stają się zatem elementami planowania nowoczesnych, zdrowych miast.

Nie oznacza to oczywiście, że las jest lekarstwem na wszystkie współczesne problemy. Kąpiel leśna nie zastąpi farmakoterapii ani specjalistycznego leczenia. Może jednak stać się jednym z elementów profilaktyki zdrowotnej – podobnie jak odpowiedni sen, ruch czy zbilansowana dieta. 

W Japonii ta zmiana dokonała się już dawno. Tam kontakt z lasem nie jest luksusem ani sezonową modą. Jest częścią codziennej kultury. Być może dlatego Japończycy nie mówią o „uciekaniu do natury”. Dla nich człowiek nigdy nie przestał być jej częścią.

To różnica, która wydaje się niewielka. A jednak zmienia wszystko. 

Drzewa są niezbędne do życia ludzi: produkują tlen, oczyszczają powietrze, absorbują dwutlenek węgla, zatrzymują wodę, obniżają temperaturę i tłumią hałas. I last but not least – redukują stres, poprawiają nastrój i samopoczucie. Kochajmy drzewa!
Zanurz się w filmie

O sile oddziaływania przyrody i głębokiej, wielopoziomowej relacji człowieka z naturą opowiada nagrodzony na festiwalu w Wenecji film „Milcząca przyjaciółka” (2025, reż. Ildikó Enyedi), którego partnerem jest Polskie Towarzystwo Kąpieli Leśnych i Terapii Leśnej.

Jednym z bohaterów tej filmowej epopei jest stuletni miłorząb japoński (ginkgo biloba) – niemy świadek losów trojga ludzi: studentki szukającej schronienia przed presją akademickiego świata, samotnego studenta odnajdującego w obecności drzewa punkt oparcia po życiowym kryzysie oraz neurologa z Hongkongu, który pod wpływem kontaktu z rośliną zaczyna kwestionować swoje dotychczasowe, ściśle racjonalne przekonania naukowe. 

Sprawdź książki
  • Qing Li, „Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych” 
  • M. Amos Clifford, „Kąpiele leśne. Jak czerpać zdrowie z natury”
  • Katarzyna Simonienko, „Nerwy w las” oraz „Lasoterapia”
Zajrzyj do sieci

Las między blokami

10-06-2026

Lasy Miyawaki sadzi się gęsto i chaotycznie – dokładnie tak, jak to robi natura. Japońska metoda zalesiania jest jednym z najbardziej intrygujących pomysłów ostatnich lat.

Las między blokami

Gęste, dzikie i pełne życia lasy Miyawaki zajmują czasem tylko tyle miejsca co kort tenisowy, a zmieniają mikroklimat całego otoczenia. Zagrożone suszami miasta szukają rozwiązań, które działają szybko. Japońska metoda zalesiania jest jednym z najbardziej intrygujących pomysłów ostatnich lat.

Czytaj dalej