Zmiany klimatu

16-06-2020

Grenlandia się topi, płonie Australia, nawalne deszcze nawiedzają południe Europy… Powinniśmy pamiętać, że wszystko, co się dzieje na Ziemi, nas dotyczy. Zmiany klimatyczne nie omijają Polski.

Ludzie nie zdają sobie sprawy, że prognoza pogody to najważniejsza informacja dnia, ważniejsza od politycznych newsów i gorących plotek – przekonuje już od kilku lat popularny prezenter pogody Jarosław Kret, a także członek Rady Fundacji WWF Polska. Kumulacja anomalii pogodowych na całym świecie i wyniki międzynarodowych badań naukowych nie pozostawiają złudzeń – sprawa jest bardzo poważna.

Punkt krytyczny

Od czasu rewolucji przemysłowej w XVIII wieku średnia globalna temperatura powierzchni Ziemi podniosła się o ponad 1°C. Może się wydawać, że to mało, ale naukowcy mówią o niepokojąco szybkim zbliżaniu się do punktu krytycznego – znajdującego się już na poziomie między 1,5°C a 2°C. Jego przekroczenie naruszy równowagę klimatyczną naszej planety. Bezpośrednią przyczyną błyskawicznego ocieplenia jest wzrastające stężenie gazów cieplarnianych w atmosferze, w tym dwutlenku węgla. Przez 10 000 lat, do połowy XVIII wieku stężenie dwutlenku węgla w atmosferze utrzymywało się na poziomie około 280 ppm (cząsteczek na milion). Po rewolucji przemysłowej, w ciągu niewiele ponad 200 lat, poziom ten zaczął się dynamicznie podnosić, osiągając w maju 2019 r. 415 ppm –  najwięcej od 14 milionów lat. Gazy cieplarniane powodują, że docierająca do powierzchni Ziemi energia słoneczna jest większa, czego skutkiem są znaczne, sięgające nawet 2-3°C w środkowej Azji i Arktyce, miejscowe ocieplenia lądów. Jeśli planeta ma pozostać w stanie równowagi, musi emitować tyle samo promieniowania, ile otrzymuje od Słońca, a to znaczy, że jej średnia temperatura emisyjna nie powinna się zmieniać. Tymczasem wzrost stężenia dwutlenku węgla w atmosferze powoduje równoczesny wzrost  temperatury Ziemi.

Czy zmiana klimatu nie jest procesem naturalnym?

W historii Ziemi klimat zmieniał się wielokrotnie, jednak zawsze był to proces dokonujący się stopniowo przez dziesiątki i setki tysięcy lat. Natura miała więc czas, by się dostosowywać i ewoluować. Dzisiaj nie ma go wcale. Ocieplenie dokonuje się na naszych oczach –  na przestrzeni życia jednego pokolenia. Dzieje się tak dlatego, że za zmianami klimatycznymi nie stoją tym razem zjawiska naturalne, ale działalność i styl życia uprzemysłowionej, konsumpcyjnej cywilizacji XX i XXI wieku. Naukowcy nie mają wątpliwości, że to działalność człowieka, głównie spalanie paliw kopalnych – węgla kamiennego i brunatnego, ropy naftowej i gazu ziemnego – wykorzystywanych do produkcji energii elektrycznej, transportu czy w przemyśle i związane z tym uwalnianie się do atmosfery dodatkowych ilości gazów cieplarnianych, odpowiada za wzrost globalnej temperatury naszej planety. Na drugim miejscu wymieniają niekontrolowaną wycinkę drzew. Drzewa i lasy są niezbędnym elementem regulacji klimatu, ponieważ pochłaniają dwutlenek węgla – jedno drzewo w ciągu swojego życia średnio 750 kg CO2.

Wycinka lasów tropikalnych – wraz z innymi zmianami dotyczącymi użytkowania terenów – może doprowadzić do przekroczenia progu wzrostu średniej globalnej temperatury powierzchni do 2100 r. o 1,5oC, a być może nawet do 2oC

Prądy oceaniczne a klimat

Na działania gazów cieplarnianych dodatkowo nakładają się inne czynniki, potęgujące okresowo ich zakres i siłę oddziaływania, takie jak wahająca się aktywność słoneczna czy potężne prądy morskie: ciepły El Niño [hiszp. chłopiec] i zimny La Niña [hiszp. dziewczynka]. Te dwa następujące po sobie zjawiska, trwające od kilku do 12-18 miesięcy, pojawiają się na Pacyfiku średnio co 5-7 lat. Zmieniają temperaturę, ciśnienie i cyrkulację wód w akwenach wszechoceanu, odwracają wiatry i zmieniają wilgotność powietrza, ingerując w atmosferę okołoziemską i w konsekwencji doprowadzając do jej niestabilności, co pośrednio prowadzi do okresowych zmian w pogodzie na całym globie. El Niño jest przyczyną wielu gwałtownych i zazwyczaj nietypowych lub rzadkich na danym obszarze zjawisk, takich jak: cyklony (Peru), burze pyłowe (Indonezja), ulewne deszcze na suchych wybrzeżach Ameryki Południowej, klęski suszy na południowym wschodzie Afryki, a także w Azji południowo-wschodniej i Australii północnej, rekordowe mrozy w Stanach Zjednoczonych, suchsze i gorętsze lata we wschodniej części Ameryki Południowej, a w Europie – powodzie, silne sztormy i wielkie pożary. La Niña odpowiada za suszę w Ameryce Południowej, a także za obfitsze niż zazwyczaj deszcze monsunowe w Indiach i opady w zachodniej i południowej Afryce, Indonezji i Australii.

Skutki ocieplenia klimatu

Z wieloma konsekwencjami postępujących zmian globalnego klimatu mamy do czynienia już dziś, jednak należy liczyć się z tym, że anomalia pogodowe będą z roku na rok się nasilały. Ten gigantyczny proces już został uruchomiony, a jego pierwszymi zwiastunami są m.in. topnienie lodowców Arktyki, rekordowe upały już nie tylko w Australii czy Indiach (do 50oC latem 2019 r.), ale też w Polsce, niespodziewane uderzenia mrozu, częstsze i gwałtowniejsze burze czy trąby powietrzne. Wiosna 2020 r. już przyniosła niespotykaną od lat o tej porze ponad miesięczną suszę prawie w całej Europie i – w efekcie – m.in. dramatyczne pożary w Polsce.

Ile mamy czasu na działanie

Opracowany przez 91 naukowców zajmujących się klimatem Raport IPCC z 2018 r. przewiduje katastrofalne dla kondycji Ziemi i człowieka skutki z powodu ocieplenia, jeśli rządy nie podejmą natychmiast działań mających definitywnie zakończyć produkcję energii węglowej, a co za tym idzie – zredukować stężenie gazów cieplarnianych, przede wszystkim CO2 w atmosferze. Raport zakładał, że na wyhamowanie postępującego procesu klimatycznego świat ma 32 lata, uznając 2050 r. za graniczny. Jednak w wyniku szybszego niż przewidywano wzrostu emisji dwutlenku węgla i spadku emisji dwutlenku siarki już dziś wiadomo, że przekroczenie progu ocieplenia o 1,5°C może nastąpić wcześniej, około 2030 r., a o 2°C około 2045 r. Nawet jeśli uda nam się zatrzymać wzrost temperatury na poziomie do 1,5°C, to ryzyko związane z nieodwracalnymi zmianami takimi jak zniszczenie niektórych ekosystemów czy nasilenie się występowania zjawisk ekstremalnych i tak będzie wysokie. Musimy opracować systemowe rozwiązania w skali ogólnoświatowej i wdrożyć je – dla nas i dla następnych pokoleń. 

Wybór należy do nas

Palącą potrzebą jest uruchomienie rozwiązań systemowych o zasięgach krajowych i globalnych oraz, równocześnie, edukacyjnych działań proekologicznych skierowanych do dzieci, młodzieży i dorosłych. Tłumaczenie zjawisk i niebezpiecznych procesów, które dzieją się w dolnej części atmosfery, oraz ich związku z działalnością i stylem życia człowieka, jest koniecznością. Wzorem mogą być tutaj kraje skandynawskie, w których program edukacji ekologicznej, prośrodowiskowej, jest realizowany od przedszkola. Wynikiem jest świadome, odpowiedzialne społeczeństwo, dbające o naturalne zasoby. Na jednej szali jest dobro planety, na drugiej – jak mówi Jarosław Kret – niczym nieuzasadniona skłonność do nadmiernej konsumpcji. Co zwycięży – zależy od nas. Ważne są zarówno rozwiązania systemowe, jak i indywidualne wybory.

Niebezpieczny wulkan

15-06-2020

Badania United States Geological Survey potwierdzają wzrost aktywności Yellowstone. Tylko w styczniu br. zanotowano 41 trzęsień ziemi!

Badania United States Geological Survey potwierdzają wzrost aktywności Yellowstone. Tylko w styczniu br. zanotowano 41 trzęsień ziemi!

Czytaj dalej